//

7 sposobów, by wznieść swoje postanowienie wielkopostne na wyższy poziom

Gotowa, by zejść głębiej i faktycznie zaangażować się w realizację swojego postanowienia wielkopostnego? Przygotowałam dla Ciebie 7 podpowiedzi, jak to zrobić - z głową, ale przede wszystkim z sercem.

Zdecydowałaś się już na konkretne postanowienie wielkopostne, którego podejmiesz się w ramach Wielkiego Postu? Świetnie (a jeśli nie, koniecznie sprawdź mój poprzedni post)! W takim razie popracujmy jeszcze nad tym, by zwiększyć Twoją szansę na dotrzymanie go i uzyskanie jak najwięcej duchowych korzyści.

OCZYWIŚCIE, nie chodzi mi o to, byś potraktowała postanowienie wielkopostne jako kolejny punkt na liście nawyków i celów do realizacji. To całkowicie przeczyłoby idei Wielkiego Postu.

Pamiętaj, że podstawą dla Ciebie ma być żywa i prawdziwa chęć naśladowania Chrystusa, szczególnego podążania za Nim w tym okresie liturgicznym. Postanowienie to rodzaj umartwienia. To Twoje pięć kroków w kierunku Boga, po to, by z miłości, wierności i posłuszeństwa hartować swoją naturę. On wykona swoje pięćdziesiąt kroków, by tę naturę przemienić.

Miej więc w głowie i w sercu ten fundament przez cały czas!

Każdy z nas jest inny i na innym poziomie rozwoju duchowego się znajduje. Jeżeli praca duchowa nie jest Ci obca, podane tu wskazówki mogą wydać Ci się za proste. Może być też tak, że ich prostota jest tym, czego potrzebujesz, by wreszcie ruszyć z miejsca i mieć poczucie dobrze przeżytego Wielkiego Postu.

Nie musisz stosować wszystkich sposobów – to tylko moje propozycje. Weź to, czego potrzebujesz, co Ci posłuży.

Nie nakładaj na siebie miliona postanowień!

Postanowienie wielkopostne obowiązuje ta sama zasada, co każde inne – więcej wcale nie znaczy lepiej. Nakładanie na siebie kilku, kilkunastu postanowień wcale nie jest dowodem Twojej gorliwości i duchowej pracy nad sobą.

Wręcz przeciwnie – to raczej objaw nierealistycznych przekonań o sobie, o rzeczywistości. A także o Bogu. Jakby był On kolekcjonerem postanowień, który hierarchizuje ludzi pod kątem tego, jak dużo na siebie wzięli i ile Mu obiecali. Możesz mieć tylko jedno postanowienie wielkopostne – i to jest w porządku. To nie test z noszenia ciężarów, lecz możliwość pokazania wierności w rzeczach małych.

3 poziomy postanowień wielkopostnych

O takim sposobie pracy nad postanowieniami wielkopostnymi dowiedziałam się od Kendry Thierney. To mama dziesiątki (!) dzieci, autorka książki “Catholic All Year” – o przeżywaniu roku liturgicznego w rodzinie. Kendra poleca, by z postanowieniami startować z poziomu “małych kroków”, ale jednocześnie przygotować sobie dwa dodatkowe stopnie trudności. Dzięki temu jeśli poczujemy, że postanowienie przestaje być dla nas wyzwaniem, zawsze będziemy mogły przykręcić sobie dodatkowo śrubę.

Dzieląc postanowienia za początkujący, średniozaawansowany i zaawansowany poziom możemy jednocześnie dzielić je z innymi członkami rodziny! Oto przykład kilku “wystopniowanych” postanowień:

  • Codziennie pościel łóżko
  • Codziennie pościel łóżko zanim zjesz śniadanie
  • Ściel łóżka innych członków rodziny
  • Raz w tygodniu idź na Mszę św. (oprócz Mszy św. niedzielnej)
  • Dwa-trzy razy w tygodniu Idź na Mszę św.
  • Idź na Mszę św. każdego dnia tygodnia
  • Słuchaj tylko audiobooków albo muzyki klasycznej w samochodzie
  • Wyłącz radio podczas jazdy samochodem
  • Odmawiaj różaniec podczas jazdy samochodem lub słuchaj treści związanych z wiarą
  • Przeczytaj niedzielne czytania zanim pójdziesz na Mszę św.
  • Codziennie czytaj Pismo Świętej
  • Oraz codziennie czytaj Katechizm
  • Nie zostawiaj naczyń w zlewie na noc
  • Umyj naczynia po gotowaniu przed podaniem obiadu i talerze obiadowe od razu po posiłku
  • Nie używaj zmywarki
  • Jeśli lubisz telewizję, zamiast tego przeczytaj powieść
  • Jeżeli lubisz powieści, zamiast tego przeczytaj coś z klasyki literatury
  • Jeśli lubisz klasykę, wybierz katolickie non-fiction

Padłaś? Powstań, otrzep kolana i biegnij dalej.

Chyba największą porażką, jakiej możemy doświadczyć podczas realizacji naszych postanowień – i to taką PRAWDZIWĄ porażką – jest rezygnacja, gdy tylko powinie nam się noga. A jeśli mówimy o postanowieniach, które wprost związane są z naszą duchowością i mają prowadzić nas do Boga, to pokusa ta może być wyjątkowo silna.

Tymczasem celem Wielkiego Postu wcale nie jest przejście przez niego suchą nogą. Nie chodzi o to, by postanowienia szły nam lekko, łatwo i przyjemnie, ale o to, by wykonać pracę nad sobą, by się nagiąć do robienia więcej/mniej mając jednocześnie przed oczami wyższy cel – uświęcenie.

Jeżeli wybrane przez Ciebie postanowienie wielkopostne nie jest czymś nawykowym, co robisz z zamkniętymi oczami, upadki są wręcz pewne, wpisane w tę czterdziestodniową drogę.

I wiesz co? Bardzo dobrze. Bo one także nas uczą pokory, zaufania Bogu. Uczą nas wytrwałości i wierności, która nie jest szczególną sztuką wtedy, gdy wszystko idzie jak z płatka.

Dlatego nie obawiaj się porażek. I nie biczuj się za nie. Lamentowanie, skupianie uwagi na tym, że powinęła Ci się noga przekierowuje Twoją uwagę z Chrystusa na Ciebie. I nie jest to konstruktywna uwaga. A przecież zupełnie nie o to chodzi w Wielkim Poście.

Dlatego, jeśli masz tendencje do perfekcjonizmu i stawiania sobie piętrowych zarzutów za każdym razem, kiedy tylko pojawi się błąd lub upadek, wydrukuj sobie i powieś w widocznym miejscu ten cytat ze św. Franciszka Salezego:

Nasza niedoskonałość musi nam towarzyszyć aż do trumny. Nie możemy chodzić, nie dotykając ziemi; tyle, że nie powinniśmy się na niej ani wylegiwać, ani po niej tarzać; ale też nie wyobrażajmy sobie, że możemy nad nią latać. Jesteśmy bowiem pisklętami, które nie mają jeszcze skrzydeł. Możemy praktykować łagodność na własnej osobie, nie gniewając się nigdy na siebie ani na swoje niedoskonałości. Wprawdzie rozum domaga się tego, aby nasze uchybienia budziły w nas żal i odrazę, jednak to uczucie nie powinno zawierać w sobie goryczy, gniewu i złości.

św. Franciszek Salezy

Zaakceptuj to, że będzie trudno

Z akceptacją porażek wiąże się jeszcze jedna rzecz – akceptacja trudu i dyskomfortu, jaki będzie towarzyszyć Ci w czasie Wielkiego Postu…. I zasadniczo zawsze wtedy, kiedy będziesz przechodzić proces oczyszczenia, dorastania do czegoś. Te bóle wzrostowe, posługując się określeniem z biologii pojawiają się zarówno o osób indywidualnych, jak i u firm, które stają w obliczu konieczności zrobienia kolejnego, dużego kroku.

Zawsze wtedy jest “trudno” – czyli pojawiają się wątpliwości, frustracja, opór. I to jest część procesu, który po prostu trzeba zaakceptować.

kobieta stoi w górach i patrzy na las i szczyty. Postanowienie wielkopostne i jego realizacja podobne są do górskiej wędrówki.
Postanowienie wielkopostne i jego realizacja podobne są do wędrówki górskiej – z wysiłkiem, z obtarciami, z pięknym ostatecznym celem.

Heather z kanału Catholic Mom’s Life moim zdaniem świetnie oddała tę zależność przywołując przykład swoich dzieci, które właśnie uczą się bardziej zaawansowanego słownictwa – jego czytania ale i poprawnego wymawiania. Tym zmaganiom towarzyszy złość, niechęć, momentami potrzeba rzucenia wszystkiego w kąt.

Ona, jako matka wie, że dzieci będą popełniać błędy, będą się mylić, będą się frustrować. Wie, że to zadanie jest dla nich trudem. Jednocześnie towarzyszy im w tym i wymaga od nich tej pracy, przejścia przez ten etap. Bo w swojej mądrości dorosłego wie, że jeśli tego nie zrobią, to zawsze już będą czytać tylko proste, kartonowe książeczki. Nie staną się tym, kim mogą być, nie odkryją świata możliwości, który otworzy się przed nimi, gdy wykonają tę pracę.

Podobnie patrzy na nas Pan Bóg:

Bóg wie, że będziemy się potykać, że będziemy popełniać błędy, ale mimo tego wciąż wymaga od nas, byśmy zeszli głębiej, stawia przed nami wyzwania bo bardzo nas kocha. Chce, byśmy stali się najlepszą wersją siebie, najlepszymi osobami, jakimi możemy być, byśmy stali się świętymi. A to wiąże się z naginaniem, z rośnięciem i niewygodą. I jest rzeczą jak najbardziej w porządku czuć dyskomfort w obszarze duchowym, podczas duchowego wzrostu.

A Catholic Mom’s Life

Dlatego zaakceptuj trud. Przytul go, potraktuj jak pożądanego gościa. Świat mówi, byśmy uciekali jak najdalej od wszystkiego, co niesie jakąkolwiek uciążliwość. Byśmy robili to, co chcemy, zamiast tego, co jest dobre i słuszne.

To nigdy nie jest droga do wielkości, lecz do skarlenia pod każdym możliwym kątem.

Podziel się swoim postanowieniem

Jeśli nie odbierasz go jako coś wyjątkowo intymnego lub też nie jest to postanowienie wielkopostne zanurzone potężnie w Twojej i Twojej rodziny prywatności, dobrym pomysłem może być podzielenie się nim z ludźmi. Może to być Twoja rodzina, przyjaciele, współpracownicy (także po to, by rozumieli dlaczego czegoś nie robisz i nie proponowali jednocześnie czegoś, co łamałoby Twoje postanowienie), może być to też społeczność w której jesteś (grupa na Facebooku czy społeczność na Instagramie).

Zachęcam Cię też do podzielenia się postanowieniem tutaj, w komentarzu do tego wpisu!

Dodatkową zaletą podzielenia się swoim postanowieniem jest fakt, że być może wśród odbiorców Twojej deklaracji będą osoby, które wciąż zastanawiają się, jakie postanowienie obrać, wahają się, może już są bliskie rezygnacji (“nie będę nic postanawiać, bo i tak nigdy nic z tego nie wychodzi…”). Twój wpis może być dla nich impulsem do działania.

A może myśleli o czymś zupełnie innym, a widząc Twoje postanowienie stwierdzą, że to właśnie TEGO oczekuje od nich Pan Bóg? Nigdy nie wiesz, czy przypadkiem nie jesteś dla kogoś motywacją do rozwoju duchowego..

Skorzystaj z nadprzyrodzonej pomocy

Postanowienie wielkopostne zanurzone jest w przygotowaniach do najważniejszych dni roku dla każdego katolika. Mają mieć wymiar przede wszystkim duchowy, przygotowujący, przemieniający nasze serca. Dlatego ważne jest, by nie wyjmować ich z tego życiodajnego strumienia wiary, widzieć w nich rodzaj walki duchowej toczonej przede wszystkim z samym sobą i korzystać ze wsparcia tych, którzy już cieszą się wieczną szczęśliwością.

Poproś o wsparcie w realizacji postanowień swoich patronów. Ulubionych świętych i błogosławionych. Może wiesz, że ktoś z nich również miał podobne postanowienie? Może toczył walkę z podobną słabością albo również pracował nad udoskonaleniem jakiejś cnoty, nad którą Ty też pracujesz? Proś o wstawiennictwo i modlitwę.

Ze swojego doświadczenia polecam Ci modlitwę do św. Judy Tadeusza, patrona spraw niemożliwych, który niejednokrotnie ratował mi skórę i do którego mam szczególne nabożeństwo.

Użyj wzoru na postanowienie wielkopostne

To, czego nie widać, czego nie zapisano, co istnieje tylko w domyśle – ma znacząco mniejszą siłę przebicia i wpływu. Dlatego koniecznie zapisz swoje postanowienie wielkopostne i miej je jak najczęściej przed oczami. Pomocny może być tutaj wzór, który proponuje Kendra Thierney, oparty na czterech słowach: mniej, więcej, nigdy, zawsze.

Jak wygląda ten wzór? Jest banalnie prosty! Mnie się on wyjątkowo podoba, bo zawiera w sobie nie tylko to, czego nie będę robić (z czego rezygnuję, co ograniczam) ale też to, czego chcę robić więcej. Nie skupiamy się więc tylko na rezygnacji, ale też świadomie decydujemy się na zwiększanie w naszym życiu udziału rzeczy, działań itp. które mają bezpośrednio służyć naszemu wzrostowi duchowemu.

Świetnie sprawdzi się także do powieszenia w formie plakatu/napisu we wspólnej przestrzeni domowej, szczególnie, jeśli jako małżeństwo, rodzina powzięliście jakieś wspólne postanowienia – co swoją drogą jest fantastycznym pomysłem na podkreślenie wspólnotowości Waszej rodziny, zaciśnięcie relacji i wspólne dążenie do świętości, korzystając z siły sakramentu.

Trwa Wielki Post

W tym Wielkim Poście Dam z siebie wszystko, by

Mniej…….

Więcej…….

Nigdy…..

Zawsze….

Pssst…. subskrybenci newslettera otrzymają plakat do uzupełnienia z powyższym wzorem. Będzie w pdf w formacie A5, A4 i A3. Jeżeli chciałabyś mieć dostęp do tego i innych materiałów zjedź na sam dół strony i zapisz się 🙂

Na zakończenie…

Zachęcam Cię do skorzystania z dwóch bardzo ciekawych i wartościowych pomocy do rozwoju duchowego na ten czas: bezpłatnych, domowych rekolekcji dla mam od Ewy Niewczas oraz ebooka od Wydawnictwa Kreda o tym, jak przeżyć Wielki Post w rodzinie.

Wielki Post często przedstawiany jest przede wszystkim jako czas uciemiężenia, dojmującego smutku. Niektórzy mogliby powiedzieć, że to najbardziej nieznośny okres liturgiczny. Być może wynika to z jałowości duchowej, jaką przynosił im ten czas w poprzednich latach. Może z niechęci do dyskomfortu i strachu przed nim. Być może z innych powodów.

Ja życzę Ci, byś w tym roku dzięki wejściu głęboko w przeżywanie i pracę nad sobą, nad cnotami, wadami oraz umiejętnością naśladowania Chrystusa zbliżyła się o krok do świętości – ostatecznego i najważniejszego celu każdego chrześcijanina.

Trzymam za Ciebie kciuki i zapewniam o modlitwie!

Anna Kramarz

Anna Kramarz

Katoliczka, żona, mama, przedsiębiorca z po psychologii i pasjonatka mądrego rozwoju osobistego, opartego o pracę nad sobą i wzrastanie w świętości.